piątek, 18 kwietnia 2014

Od Rascala

Cisza.
Wszechobecne spokój i pustka.
Również w żołądku od dawna nie było nic konkretnego. Jedynie padlina, byle myszy czy też jaszczurki.
Samotny i porzucony wciąż przedzieram się przez gęstwiny drzew.
Boli, ale idę dalej.

***

Róż dominuje nad innymi kolorami - wschodzące słońce barwi ziemię purpurowo-pomarańczowym blaskiem.
Drzewa chylą czoła przed potęgą szalejącego wiatru, częściowo zanurzając gałęzie w przejrzystej wodzie licznych jezior.
Wychodzę zza krzaka, widząc jakąś postać nad brzegiem jednego oczka wodnego.
Zawiadamiam białego wilka o swojej obecności, szurając brudnym ogonem. Odwraca się.
Widzę piękne, szmaragdowe oczy albinosa.
-Witaj - mówi ściszonym głosem, uważnie śledząc każdy mój ruch.
-Jesteś tu sama?
-Nie - piękny głos. Nie tylko on jest cudowny. Wygląd wilczycy powala na kolana. Wisiory i wstęgi granatowo-szmaragdowych piór dodają waderze uroku.
-Mogę...mogę do..dołączyć? - pytam niepewnie. Samica przytakuje. Na moim pysku wykwita szeroki uśmiech.
-Jestem Rascal.
-Blue. Chodź za mną.
Wadera zaprowadza mnie do dużej jaskini, gdzie wylegują się jeszcze trzy wilki. Nareszcie w towarzystwie. Wspaniale.
 
< Blue? >
 
Mrh... Hera!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz